Pielegnacja mojej cery cz. II – oczyszczanie

Jak wspominałam w poprzedniej części, gdy pojawił się u mnie trądzik stosowałam bardzo wysuszające żele z drogerii i toniki. W tamtych czasach panowało przekonanie, że skórę należy porządnie oczyścić i zdezynfekować preparatem z alkoholem. To sprawi mniejsze wytwarzanie sebum, a zmiany zostaną wysuszone i zaleczone. U mnie dawało to odwrotny efekt. Skóra świeciła się jeszcze bardziej, pryszczy pojawiło się więcej, a dodatkowo tak ją przesuszyłam, że naskórek dosłownie odchodził płatami.

Jakiś czas później nastąpiła rewolucja w pielęgnacji i stało się modne delikatne oczyszczanie twarzy, mleczkiem, płynem micelarnym, bądź olejami, najlepiej bez użycia wody. Skóra oczyszczona zbyt agresywnie zostaje pozbawiona naturalnego płaszcza lipidowego, receptory dają znak że jest za sucho i produkują więcej sebum. Jest to prawda. Niestety ja za bardzo wzięłam sobie to do serca i kompletnie zrezygnowałam z używania żeli myjących i wody. Tylko oleje, emulsje i mleczka. Doprowadziłam do prawdziwej katastrofy. Skóra była cała zapchana, mnóstwo wągrów, wypryski zaczęły się pojawiać na policzkach i w miejscach, w których nigdy nic nie było.

Latami szukałam sposobu na oczyszczenie skóry porządnie, a jednocześnie delikatnie i najlepiej z lekkim efektem złuszczania naskórka, gdyż moja skóra ma z tym problem. Martwy naskórek zostaje w porach i wraz z sebum zapychają pory i tworzą się wągry, bądź poważniejsze stany zapalne.

Punkt I – Oczyszczanie

Oczyszczanie jest dla mnie najważniejsze i uważam, że gdy dobierzemy odpowiedni sposób dopasowany do potrzeb skóry, może to całkowicie odmienić jej wygląd. Często problemy pojawiają się ponieważ skóra jest niedokładnie oczyszczona wieczorem z makijażu (podkładów, pudrów), bądź rano z resztek produktów i sebum. Chcę tutaj zaznaczyć, że każda skóra jest inna i mam świadomość, że cera bardzo sucha bez wyprysków i wągrów nie wymaga rano tak porządnego oczyszczania, ale jest ono bardzo wskazane ze względu na resztki kremów nakładanych na noc. Ich pozostałości mogą wyrządzić więcej złego niż dobrego.

Zależy mi na tym, by produkt myjący nie wysuszał, porządnie mył i dawał efekt lekkiego peelingu enzymatycznego (problemy ze złuszczaniem).

I znalazłam, Czarne Mydło marki Nacomi 100% naturalne (Czarne Mydło Nacomi – Sklep). Na opakowaniu napisane jest Peeling Enzymatyczny, Dogłębne Oczyszczanie. Wahałam się bardzo czy spróbować, gdyż bałam się nadmiernego wysuszenia. Zachęcona pozytywnymi opiniami kupiłam. Efekt po pierwszym użyciu WOW. Skóra była idealnie oczyszczona, gładka (idealnie złuszczona) lepiej wyglądała, ale nie przesuszona. Często zdarza się że produkty działają tylko przez pewien czas, ale to mydło jest moim ulubieńcem już bardzo długo. Zużyłam 3 opakowania, za każdym razem jestem zachwycona. Można je stosować jako maseczkę. Codziennie wieczorem podczas mycia twarzy czekam kilka minut i dopiero później zmywam. Skóra jest idealna, pięknie złuszczona, niepodrażniona, bez wysuszenia. Po jakimś czasie używania zauważyłam, że sama zaczęła się lepiej złuszczać, efekt utrzymuje się bardzo długo. Jestem w szoku. Dzięki temu wyprysków pojawia się mniej, można powiedzieć sporadycznie. Szczerze polecam.

markedbyewe-nacomi-skin-care-konjac

Spotkałam się jednak z negatywnymi opiniami na temat tego mydła. Że nadmiernie wysusza i podrażania. Jestem ogromnie zdziwiona ponieważ tak problematyczna skóra jak moja, którą wszystko wysusza, podrażnia jest tak bardzo zadowolona. Moja teoria jest taka, że osoby niezadowolone używają bardzo dużo chemii na swoją skórę i po prostu ten produkt nie działa.

Duży problem, którego nie tak łatwo się pozbyć to zaskórniki (u mnie wągry) na nosie, brodzie i czole. Mydło sobie z nimi nie radzi. Ogólnie żadne preparaty sobie nie radzą z moimi zaskórnikami. Więc używam akcesoriów do oczyszczania „mechanicznego”. Te które posiadam to sylikonowy Cleansing Pad z Sephory i gąbka Konjac. Uwielbiam te dwa produkty, a w szczególności gąbkę Konjac (Moją kupiłam w Hebe, jestem z niej bardzo zadowolona, jest zrobiona z dobrych składników. Teraz używam białej, ale bardziej polecam czarną z węglem). Są bardzo delikatne, nie podrażniają. Można nimi wykonać masaż twarzy. Poprawiają ukrwienie, zaskórniki zmniejszają się. Naskórek jest idealnie złuszczony. Można je stosować wraz ze środkiem myjącym lub bez, ja używam z czarnym mydłem. Efekt jest WOW.

konjac-sponge-markedbyewe-skin-care-tra%cc%a8dzik-piele%cc%a8gnacja-1

konjac-sephona-cleansing-pad-markedbyewe

W dni kiedy noszę makijaż, myję twarz dwa razy. Jest to bardzo ważne. Do wstępnego mycia używam olejów. Idealnie rozpuszczają podkład, wodoodporne linery, bądź tusze do rzęs. Obecnie skończyły mi się inne oleje i używam oleju awokado, ale nie polecam go do zmywania makijażu ponieważ jest za gęsty. Idealny jest olej Jojoba, olej kokosowy, olej z pestek winogron, oliwa z oliwek, a nawet olej lniany. Wylewam trochę na sylikonowy Cleansing Pad z Sephory i masuję twarz do rozpuszczenia makijażu (czasami robię to rękami) i zmywam ściereczką zmoczoną w ciepłej wodzie.

olej-awokado-calaya-markedbyewe

Woda nie zmyje oleju, dlatego ważne jest drugie mycie za pomocą żelu bądź mydła naturalnego. Pamiętajcie o jego zmywaniu. Sam w sobie może zapchać, ale najmniejsze resztki podkładu, bądź pudru zostają zawsze. Ja mam nauczkę nie robiłam tego i okropnie zapchałam sobie skórę i nabawiłam się jeszcze większych problemów z trądzikiem.

Wpis wyszedł znów bardzo długi, więc podzielę go na kolejne części. Już jutro tonizowanie i nawilżanie.

Powodznenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *