Czy warto wracac do byłego partnera?

To pytanie jest jednym z najczęściej zadawanych. Jedni mówią nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, po co wracać do przeszłości?

Inni zaś uważają, że warto, że im się udało, że zrozumieli pewne rzeczy i trzeba walczyć o miłość. Dlaczego jednym się udaje a innym nie? Dlaczego większość takich powrotów kończy się fiaskiem? Jeszcze większym bólem i rozczarowaniem, nierzadko nienawiścią.

Temat trudny, każdy przypadek jest inny. Różne doświadczenia, charaktery, przeżycia, czas spędzony razem. Powód rozstania i wiele, wiele innych.

Jedno jest pewne, żaden związek nie rozpada się bez powodu i należy o tym pamiętać. Nie chcę tutaj poruszać tematu zdrady, bo jest to kwestia dużo poważniejsza i każdy postępuje według swojego sumienia, moralności i wartości jakie posiada. Uważam, że zdrada to znaczny problem. Jeżeli związek kończy się w ten sposób, to walka o miłość wymaga ogromnej pracy obu partnerów, zarówno zdradzającego jak i zdradzonego. Myślę, że w tej kwestii powrót i wybaczenie jest bardziej skomplikowane i nie obejdzie się bez szukania przyczyny. W tym poście chcę pomóc osobom, które stoją przed trudnym wyborem, czy dać kolejną szansę partnerowi, zarówno po długim rozstaniu, jak i w sytuacji, tak zwanych  „burzliwych” związków, w których ludzie trwają wiele lat. Kochają się, nienawidzą, rozstają, wracają i nie wiedzą co robić dalej. Razem źle, ale osobno jeszcze gorzej. Ciągłe awantury, ciche dni, godzenie się i tak w kółko. Rodzina, przyjaciele, znajomi czasami mają tego dość. Uważają, że lepiej się rozstać niż ciągle ranić nawzajem. Wiele takich relacji kończy się tymczasowym rozstaniem w nerwach. Na początku rozpacz, złość, nigdy więcej. A co się dzieje po paru dniach, gdy emocje opadną? Uświadomienie sobie całej sytuacji, płacz, strach, że straciliśmy partnera na zawsze. Telefony, chęć spotkania, przeprosiny, godzenie się, powrót i koło się zmyka.

Pewnie każdy z nas słyszał powiedzenie, że serce i rozum nigdy się nie zgodzą. To prawda, jest to tak zwany konflikt przez który czujemy się nieszczęśliwi, czujemy, że nie mamy kontroli nad wyborami i własnym życiem. A więc skąd to się bierze?

Umysł człowieka składa się z trzech struktur. Podświadomości, świadomości i nadświadomości. Konflikt, czyli niezgoda na tych trzech płaszczyznach powoduje niespełnienie, problemy, poczucie bezsensu, braku i niepowodzenia w miłości . Musimy pamiętać, że wszystkie doświadczenia traumatyczne, bardzo emocjonalne, wywołujące ból zostają bardzo głęboko w nas. A my karmimy je złymi emocjami i ogromną energią w nie wkładaną. Pomimo upływu czasu są one nadal bolesne i „prawdziwe”. Zauważmy, że dopóki nie dochodzi do okoliczności przypominających sytuację, która sprawiła ból, nasz umysł świadomy działa bez zarzutu, ale co się dzieje, gdy partner powie coś nie tak, albo zachowa się się w określony sposób? Reagujemy bardzo emocjonalnie (potocznie w nerwach) na dane wydarzenie, które zapisane jest w podświadomości jako złe, bolesne, niosące niebezpieczeństwo. Niestety wtedy nie mamy nad tym kontroli, nasz podświadomy umysł wchodzi do akcji. To działa na zasadzie: widzisz on znów to zrobił, uciekaj, musisz się zachować tak, żeby on w końcu odszedł. Wówczas nasz partner jest kojarzony z zagrożeniem którego trzeba się pozbyć i w taki sposób się zachowujemy. Zaczyna się wypominanie, znów to zrobiłeś, nierzadko wyzwiska, po co ten powrót itd. Mimo, że nasz umysł świadomy(czyli my świadomi) stara się pracować aby związek był szczęśliwy i zgodny (ja chcę, kocham, wysilam się aby było dobrze )często podświadomie robimy wszystko aby doprowadzić do rozpadu (coś jest nie tak, nie wiem dlaczego nie wychodzi, czujemy to my, jak i partner). Na poziomie świadomości nie wiemy tego. Poprzez bolesne doświadczenia głęboko odciśnięte w podświadomości, nie pozwoli ona na szczęśliwy związek z kimś kto wywołał tyle cierpienia. Kończy się to tym, że nasza druga połówka nie wytrzymuje, odpowiada na nasze podświadome intencje i odchodzi. A my nie możemy się z tym pogodzić, kończy się to wielkim bólem i wrogością.

czy-warto-wracac-do-bylego

A wiec, w jaki sposób mozemy to zmienic?

Uważam, że każdą decyzję powinno się podejmować w tak zwanym punkcie zero, czyli bez żadnych emocji, bez myśli,bez poczucia zmarnowanego czasu(byliśmy razem tyle lat, tyle wspólnych chwil itd). Bez złości, radości bądź ekscytacji. Przyznam szczerze, iż patrzenie na świat przez różowe okulary, w wielu sprawach nie jest do końca dobre. Zaufaj intuicji. Weź głęboki wdech, zadaj sobie pytanie czy naprawdę chcę być z tym człowiekiem, czy go kocham, co w tym momencie czuje, jak zachowuje się moje ciało. Wtedy na pewno uzyskasz odpowiedź.

Jeżeli tak, musisz popracować nad sobą, nie ma innej drogi. Inaczej w stanach dużego zdenerwowania emocje wezmą górę, a zakodowane schematy, które odczytywane są jako „wymagające obrony” będą nieustannie się powtarzać.

Po pierwsze należy zaakceptować przeszłość, szczerze wybaczyć, uświadomić sobie, że to zaledwie wspomnienie, które nie istnieje i pozwolić temu odejść. Przestać pielęgnować urazę do partnera. Odzyskać równowagę i spokój w sobie.

Skąd będziemy wiedzieć, że się udało? Kiedy w momencie powrotu do traumatycznych wspomnień nie będą one wywoływać żadnych emocji, będą obojętne, a ten człowiek przestanie się kojarzyć z bólem. Wymaga to pracy, systematycznie, codziennie. Akceptacja, wybaczenie i uwolnienie złej energii to jedyna droga. Zamknij oczy, weź kilka głębokich oddechów, przywołaj wszystkie traumy, wspomnienia, uczucia związane z partnerem i poprzez miłość daj im odejść. Jeżeli nie będziesz gotowy nie wracaj, kiedy nie przebaczysz(szczerze) to ten związek nie wyjdzie. Szkoda twojego czasu i energii. Nie ma sensu krzywdzić siebie i innych. Zmiana musi nastąpić w Tobie!

Powodzenia!hearts-markedbyewe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *